Eko gadżety, które nasi doradcy polecają najczęściej
Katalog eko gadżetów mamy szeroki i to z niego wychodzą nasze rekomendacje dla klientów. Ale jest też druga lista: produkty, po które nasi doradcy sięgają sami, kiedy mogą wybrać cokolwiek.
Zapytaliśmy zespół, co poleca najczęściej i dlaczego. Wyszło ciekawie, bo prawie nikt nie zaczął od tego, że coś jest „ekologiczne”. Każdy zaczął od konkretnego powodu.
Paulina: zacznij od certyfikatu, nie od materiału
Paulina obsługuje sporo instytucji i firm, które kupują przez przetargi. Jej wybór jest zawsze ten sam: produkt z certyfikatem.
Powód jest praktyczny. Napis „eko” na karcie produktu nic nie znaczy, bo nikt go nie weryfikuje. Certyfikat niezależnej instytucji można pokazać, załączyć do dokumentacji i obronić, gdy ktoś zapyta o pochodzenie materiału. Klient nie zostaje sam z zarzutem, że zadeklarował coś, czego nie potrafi udowodnić.
Do tego dochodzi trend, który widać po zapytaniach. Coraz więcej postępowań i procedur zakupowych wprost wymaga potwierdzenia standardu, a nie deklaracji dostawcy. Pisaliśmy o tym szerzej w tekście „Dlaczego certyfikacja to dziś najważniejszy KPI w branży gadżetów reklamowych?”.
Jeśli masz wybierać między dwoma podobnymi produktami, a jeden ma papier, wybierz ten z papierem. Różnica w cenie jest zwykle mniejsza niż koszt tłumaczenia się.
Zespół call center: rośliny, jednogłośnie
Tu nie było dyskusji. Zapytani o ulubiony eko gadżet, doradcy z call center wskazali pakiety nasion i roślin, a w nich łąkę kwietną.
Ich argument jest prosty: to jeden z niewielu gadżetów, który zostaje z odbiorcą na dłużej niż sezon, i to bez zajmowania miejsca w szufladzie. Nasiona idą do ziemi, a potem coś rośnie. Człowiek pamięta, skąd to miał, bo patrzy na to przez całe lato.
Łąka kwietna wygrywa w tej kategorii z dwóch powodów. Po pierwsze, jest odporna na brak talentu ogrodniczego, bo mieszanka nasion wybacza więcej niż pojedyncza roślina doniczkowa. Po drugie, ma sens także wizerunkowy: bioróżnorodność i pszczoły to temat, który firma może realnie wspierać, a nie tylko o nim mówić.
Dobrze sprawdza się jako dodatek do wysyłki, wkładka do zestawu albo upominek na wydarzenie plenerowe. Lekki, płaski, tani w wysyłce.
Paweł: rosnący ołówek, czyli efekt wow za kilka złotych
Paweł stawia na rosnący ołówek i tłumaczy to jedną rzeczą: reakcją odbiorcy.
Zamiast gumki ołówek ma na końcu kapsułkę z nasionami. Kiedy się zużyje, wkładasz go do doniczki i wyrasta z niego roślina. To jeden z nielicznych gadżetów, które trzeba komuś wytłumaczyć, a ludzie faktycznie chcą tego wyjaśnienia wysłuchać. Na stoisku targowym to bezcenne, bo daje pretekst do rozmowy dłuższej niż trzy sekundy.
Tańszą wersją tego samego pomysłu jest ołówek w etui z papieru siewnego. Tu nasiona są w opakowaniu, a nie w ołówku, ale efekt jest podobny: opakowania się nie wyrzuca, tylko sadzi.
Jedna uwaga od Pawła. Rosnący ołówek ma sens tam, gdzie ktoś go wręcza i opowiada. Wrzucony do paczki bez słowa wyjaśnienia zostanie zwykłym ołówkiem.
Ania: torba z dobrym nadrukiem, a nie z logo
Ania zgłasza pretensje do całej branży i ma rację. Torba bawełniana to najczęściej zamawiany eko gadżet w Polsce i jednocześnie najczęściej marnowany.
Schemat jest zawsze ten sam: białe płótno, logo na środku, koniec pomysłu. Taka torba trafia do szafy, bo nikt nie chce chodzić po mieście jako nośnik cudzej reklamy.
Torba z dobrym nadrukiem działa odwrotnie. Grafika, hasło, ilustracja, coś, co odbiorca chce pokazać, bo mówi to coś o nim, a nie o Tobie. Logo może być małe, z boku albo na dole. Firmy, które to zrozumiały, mają torby noszone latami. Reszta ma magazyn pełen płótna.
Ta sama zasada dotyczy toreb papierowych, tylko stawka jest niższa, bo ich żywotność i tak jest krótsza.
Kasia: kalendarze i notesy z papieru ekologicznego
Kasia wybiera klasykę, bo klasyka działa. Kalendarz z papieru ekologicznego lub z recyklingu zostaje na biurku przez dwanaście miesięcy i przez dwanaście miesięcy pokazuje Twoje logo. Żaden inny gadżet nie ma tak długiego, gwarantowanego czasu ekspozycji.
Papier eko robi tu dodatkową robotę, bo jest wyczuwalny. Ma inną fakturę i inny kolor niż standardowy offset, więc odbiorca zauważa różnicę, zanim przeczyta cokolwiek o zrównoważonym rozwoju.
Podobnie z notesami ekologicznymi. To produkt, który ktoś realnie zużyje, a nie odłoży. Cała reszta ekologicznych artykułów biurowych działa według tej samej logiki: im częściej używane, tym lepiej pracuje.
Kalendarze mają jednak twardy termin. Produkcja rusza latem, a we wrześniu i październiku dostępność wzorów robi się mocno ograniczona.
Kinga: jedna butelka zamiast setki jednorazówek
Kinga poleca bidony i butelki wielorazowe, bo to jedyny gadżet z tej listy, przy którym efekt ekologiczny da się policzyć.
Jedna butelka, z której ktoś korzysta przez rok, zastępuje kilkaset plastikowych jednorazówek. To liczba, którą można pokazać w raporcie, w newsletterze albo pracownikom przy wręczaniu zestawu. Reszta argumentacji robi się zbędna.
Warunek jest jeden i wraca w tym tekście po raz kolejny: butelka musi być dobra. Taka, która się nie rozszczelnia i której nie trzeba myć trzy razy, żeby przestała pachnieć. Zła butelka po tygodniu ląduje w szafce i cała kalkulacja się sypie.
Co z tego wynika
Kiedy zestawiliśmy te wybory obok siebie, wyszły z nich trzy zasady.
Certyfikat zamiast deklaracji. Jeśli produkt ma być argumentem ekologicznym, musi mieć potwierdzenie z zewnątrz. Inaczej jest tylko opisem z karty produktu.
Użyteczność zamiast symboliki. Każdy produkt z tej listy ma normalne zastosowanie: pisze, rośnie, nosi zakupy, trzyma wodę. Ekologia jest cechą dodatkową, a nie całym pomysłem.
Jeden dobry zamiast trzech tanich. Gadżet eko, który się psuje, jest gorszy od zwykłego, bo do zwykłych śmieci dokłada zarzut niespójności.
Pełną ofertę znajdziesz w kategorii gadżetów ekologicznych. Jeśli masz konkretny budżet i okazję, a nie wiesz, który z tych kierunków wybrać, napisz do nas. Doradzamy i podpowiemy, co ma sens przy Twojej skali.
Najczęstsze pytania o gadżety ekologiczne
Po czym poznać, że gadżet jest naprawdę ekologiczny? Po certyfikacie wydanym przez niezależną instytucję, a nie po opisie i kolorze opakowania. Certyfikat wskazuje, co dokładnie zostało zweryfikowane: skład materiału, warunki produkcji albo pochodzenie surowca.
Czy gadżety eko są droższe? Zwykle nieznacznie, a przy części produktów różnicy nie ma wcale. Większy wpływ na cenę mają nakład i technika znakowania niż sam materiał.
Jaki eko gadżet sprawdzi się na targach? Taki, który daje pretekst do rozmowy. Rosnący ołówek i pakiety nasion działają tu lepiej niż długopis, bo wymagają wyjaśnienia, a wyjaśnienie to już kontakt z odbiorcą.
Kiedy zamawiać kalendarze na przyszły rok? Im wcześniej, tym lepiej. Produkcja rusza w wakacje, a jesienią wybór wzorów i dostępność papierów ekologicznych wyraźnie się kurczą.
Właściciel OpenGift.pl oraz 8 innych spółek z branży reklama, poligrafia i tekstylia. Strateg i wizjoner. Studiował 11 kierunków studiów podyplomowych. Ze światem gadżetów reklamowych związany ponad 20 lat. Zakochany w psychologii m.in. w analizie transakcyjnej. Swoją przedsiębiorczość zaczynał w wieku 14 lat projektując strony internetowe i tworząc portale muzyczne. Obecnie najbardziej motywuje go rozwój mentalny wszystkich współpracowników i wierzy, że poprzez kulturę organizacyjną opartą na otwartości można stawać się lepszym człowiekiem również poza pracą.